Budowa Złotej 44 ciągnie się jak wenezuelski serial. Na przykładzie tej inwestycji widać jak na dłoni wszystko to, co jest nie tak z budowaniem czegokolwiek w Polsce. Z jednej strony każdy może wybudować, co mu podsunie wyobraźnia. Dowodem tego są obrzydliwe koszmarki powstające w przypadkowych miejscach wielu polskich miast - budowane z pogwałceniem szacunku dla otoczenia i dobrego smaku. Z drugiej strony każdy inwestor, nawet mający w planach rozsądną inwestycję, czeka miesiącami na wydanie jakiejkolwiek decyzji a każdy protest ma potencjalną szanse zablokowania budowy na lata. Do tego dochodzą absurdalne polskie przepisy dotyczące nasłonecznienia - reliktu PRL wywodzącego się wprost z obsesji ciemnego podwórka-studni.

Materiały inwestora
Na przykładzie Złotej 44 można napisać książkę w dziedzinie stosowanego prawa budowlanego. Protesty sąsiadów planowanej inwestycji a także zupełnie przypadkowych osób i organizacji dotyczyły każdego z etapów uzyskiwania pozwolenia na budowę. Aktualnie zaskarżana jest decyzja o warunkach zabudowy będąca podstawą jeszcze nieprawomocnego pozwolenia na budowę. Zdaniem protestujących mieszkańców tzw. ''jamnika'' przy ul. Emilii Plater 47 została ona wydana z naruszeniem przepisów i z pogwałceniem ich praw do protestowania. Na przedwczorajszej rozprawie w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym przekonywali sędziów o konieczności uchylenia decyzji urzędu miasta, który ustalił warunki zabudowy pod inwestycję, oraz decyzji Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które to postanowienie utrzymało w mocy. Argumentują oni, że budowa wieżowca zasłoni im światło i spowoduje spadek wartości ich mieszkań.
W prawie do protestowania nie ma niczego niewłaściwego - gwarantują go chociażby przepisy UE. Naganna jest opieszałość urzędów i sądów, oraz absurdalna długość samych postępowań. Inwestorzy zgłaszają wnioski do urzędów, które albo przypadkowo giną, po trzech miesiącach nagle okazują się niekompletne, a niektórzy urzędnicy wprost mówią, że nic im nie można im zrobić. Z drugiej strony często słychać narzekania na chaos planistyczny i paskudne budowle wyskakujące w losowych miejscach. Nasuwa się pytanie, czemu proces wydawania pozwoleń tyle trwa, skoro jedyne co tak naprawdę jest analizowane to dominująca wysokość w okolicy oraz normy nasłonecznienia?
Materiały inwestora
Przedwczoraj obie strony stawiły się w sądzie myśląc, że usłyszą wyrok. Nic z tego. Inwestor jednakże w tym czasie nie zasypiał gruszek w popiele. Joanna Bizunowicz z Orco twierdzi, że inwestor wykupił wszystkie mieszkania, w których normy nasłonecznienia zostały przekroczone. Pomimo braku uprawomocnienia się pozwolenia na budowę trwają prace ?zabezpieczające" fundamenty okolicznych budynków m. in. umieszczono już głęboko część zbrojenia pod wieżowiec i umieszczano ścianki szczelinowe. Dziś na budowie Złotej 44 pojawiły się pierwsze elementy żurawia. Orzeł jeszcze wzleci.

copyright by zbieraj SSC
Beton













