polska architektura

Robert Konieczny buduje dom

red
02.01.2012 06:38
A A A Drukuj
Arka ma być gotowa w tym roku archiwum KWK Promes
  • Arka ma być gotowa w tym roku
  • Arka Koniecznego, dom własny architekta Roberta Koniecznego w Brennej.
  • Arka Koniecznego, dom własny architekta Roberta Koniecznego w Brennej.
  • Arka ma być gotowa w tym roku
  • Arka Koniecznego w Brennej
Tym razem dla siebie i swojej rodziny. Arka Koniecznego stanęła na stromym stoku w Brennej. Ma być gotowa jeszcze w tym roku.

Szef jednej z najbardziej cenionych polskich pracowni KWK PROMES, od lat mieszka z rodziną na jednym z katowickich blokowisk. Na pytanie, kiedy zaprojektuje dom dla siebie, tłumaczył się brakiem czasu. W końcu czas znalazł. Dom powstaje na stoku góry w Brennej (powiat cieszyński).

Początkowo dom miał nazywać się i wyglądać zupełnie inaczej. Pierwotny projekt powstawał dwa lata, a budowa zgodnie z jego założeniami zaczęła się w maju tego roku. - Przyjechałem tam w jakąś sobotę, koparka zaczynała właśnie drążyć dół pod fundamenty, a ja nie potrafiłem odpędzić myśli, że się pomyliłem. Akurat w tym momencie zjawił się operator koparki zmartwiony, że chyba tego dołu sam nie wykopie, bo teren jest trudny - opowiada Konieczny.

Po powrocie wprawił w szok rodzinę oświadczeniem, że projekt prawdopodobnie trzeba zmienić. A właściwie wymyślić od nowa. - Najbardziej ujmujący w tej działce jest widok z niej. Dom powinien być dla niego ramą - mówi. Doszedł do wniosku, że najwłaściwsza byłaby całkiem otwarta na górski pejzaż budowla parterowa, ale w takiej z kolei na odludziu można się nie czuć do końca bezpiecznie. Wyjściem okazało się "odkręcenie" budynku tak, by z ziemią stykał się tylko jednym narożnikiem, a reszta zawisła nad zboczem wzgórza. W ten sposób parter został wywindowany na poziom pierwszego piętra. - Dach od początku miał być skośny. Taki jest zapis planu, a zresztą w górach to najwłaściwsze rozwiązanie - mówi architekt.

Konieczny na budowie swojego domu w Brennej

Po niecałych dwóch dniach pracy zaniósł zarys nowego projektu do biura. Do rozwiązania była jeszcze między innymi sprawa fundamentów. Ustawienie zawieszonego nad ziemią domu na palach byłoby trudne i kosztowne. - Ktoś dla żartu rzucił, żeby w takim razie postawić go na drugim skośnym dachu - opowiada architekt. Okazało się, że to najlepsze rozwiązanie. Potężne ukośne ściany tworzą solidną podstawę i dodatkowe pomieszczenie, które może pełnić funkcję piwnicy. Dość specyficznej, bo zawieszonej nad ziemią. Ukośne ściany nie dochodzą bowiem do gruntu. Dzięki temu pod domem może przepływać woda, której po obfitych opadach jest tu mnóstwo. - To dom powstały na wodzie kształtem przypominający statek. Nazwa Arka nasunęła się sama - mówi.

Arka Koniecznego w Brennej

Konstrukcja domu przypomina most podparty na trzech ścianach. Dzięki niej budynek stabilnie osiadł na stromym zboczu

Dom jest gotowy w stanie surowym, z zewnątrz zmieni się już niewiele. Ocieplenie i drewniane wykończenia będą w środku. Z zewnątrz betonowe ściany nie zostaną niczym przysłonięte. Dach przykryto specjalną szarą membraną także przypominającą wyglądem beton. Arka ma być gotowa w przyszłym roku.

 

Iwona Sobczyk

źródło: Katowice.gazeta.pl


Zobacz także:

Domy jednorodzinne architektów


Domy w starych murach


Szklany dom w Bremie - nowy projekt Koniecznego

 


Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    27 głosów

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (67)

  • avatar

    Gość: Paweł

    0

    Czekam na efekt końcowy Panie Robercie, powstrzymam się od oceny stanu przejściowego. Jako kolega po fachu też postawiłem niedaleko Pana coś "odrobinę odmiennego" i znam uczucie krytyki...czasami lepiej jak człowiek nie wie co mówi ktoś wskazujący palcem w moją stronę, ale czasami fachowa krytyka buduje lub skłania do myślenia. Na co dzień walczę z takimi terenami i stereotypami posadowienia na bardzo drogim podpiwniczeniu. Pomysł ma Pan dobry, na efekt końcowy realizacji poczekam.
    p.s. te rusztowania na jednym ze zdjęć tchną lokalnym klimatem:) ...ale atestu BHP to pewnie nie miały;)
    Pozdrawiam

  • avatar

    Gość: Nick

    Oceniono 1 raz 1

    Ot , jak to można sobie skomplikować życie. Jeszcze jeden architekt , który buduje sobie afunkcjonalny pomnik.

  • avatar

    Gość: imadło

    Oceniono 2 razy 0

    Widoczny bałagan i prowizorka świadczą o fachowości kierownictwa budowy.

  • mitja74

    Oceniono 6 razy 2

    kiedys ktps powie-jakie to dziwne czasy byly,ze ludzie musieli bunkry budowac ,przypominajace domy-trzeba sie schowac ,ale tez musimy byc widoczni...w grecji byla kara za brzydote.pomalujcie to przynajmniej...

  • avatar

    Gość: IDEA DOMU

    Oceniono 2 razy 2

    GENEZA
    Po dwóch latach projekt domu został wreszcie ukończony i rozpoczęła się budowa. Jednak po dwóch dniach mało efektywnych zmagań koparkoładowarki z twardym gruntem inwestor doszedł do wniosku, że inwestycja na pewno przekroczy zakładany budżet a realizowany na zboczu dom nie respektuje sił górskiej przyrody tylko próbuje się im przeciwstawić współczesną technologią (potężne ściany oporowe, głębokie drenaże). Postanowił zmienić projekt, na nowo definiując priorytety, z których miał wynikać.

    IDEA
    Największą wartością działki jest wspaniały widok, który się z niej roztacza, stąd myśl by dom stał się dla niego ramą ,która go kadruje. Najwłaściwszą okazała się całkiem otwarta na górski pejzaż budowla parterowa, dająca wszystkim pomieszczeniom ten sam widok.
    Pojawił się jednak problem poczucia bezpieczeństwa, gdyż działka znajduje się na absolutnym odludziu. Wyjściem okazało się „odkręcenie” budynku tak, by z ziemią stykał się tylko jednym narożnikiem, a reszta zawisła nad zboczem wzgórza. W ten sposób część parteru, w której zlokalizowano sypialnie została wywindowana na poziom pierwszego piętra.

    Problem poczucia bezpieczeństwa dotyczy także lokalizacji domu na stromym zboczu, gdyż pojawiło się realne zagrożenie osuwiskiem, coraz częściej występującym w polskich górach. By jak najmniej naruszać rodzimy grunt zrodził się pomysł by dom potraktować jak most , pod którym swobodnie przepływa woda opadowa, dlatego podłoga parteru to wisząca nad ziemią płyta podparta tylko na trzech niezależnych ścianach.

    FORMA I STRUKTURA
    Górskie realia i zapis w planie wymusiły dach dwuspadowy. Dom przybrał formę typowej stodoły stojącej na 3 cienkich ścianach. By nadać budynkowi sztywność , ściany zostały stężone płaszczyznami ''odwróconego” dachu a ich konsekwentne pochylenie zwiększyło poczucie bezpieczeństwa i nadało lekkość konstrukcji. Dom ze względu na bryłę i przepływającą pod nią wodę zaczął przypominać arkę.

    Strukturalnie dom nawiązuje do zasady budowania górskich chat i schronisk, w których podwalina konstrukcyjna była wykonana z kamienia a część mieszkalna z drewna.
    Tu podobnie, cała konstrukcja to jednorodny monolit wykonany ze współczesnego kamienia- betonu , część mieszkalna to drewniana kapsułka włożona do środka.
    Wybór betonu jako materiału konstrukcyjnego i wykończeniowego był czysto pragmatyczny, to najtańsze i najtrwalsze z możliwych rozwiązań, wykończone już na etapie powstania konstrukcji.

    FIZYKA BUDOWLI
    Pomiędzy ścianą zewnętrzną a ociepleniem znajduje się wentylowana pustka o szer. ok 3 cm z dodatkowymi otworami w podłodze w razie większego skraplania(ten dom to przecież most pod którym przepływa woda) Styropian mocowany jest do ściany wewnętrznej o gr. ok 19 cm. W zasadzie jest to układ tradycyjny z drobnymi modyfikacjami. W tej chwili trwają prace z fizykiem budowli z Politechniki Sląskiej nad wypracowaniem rozwiązania uniwersalnego, które stanie się patentem naszej firmy na beton zewnętrzny.

    p.s. zapraszamy do lektury następnego artykułu na Bryle-- KWK promes jedynym polskim biurem wśród najbardziej znaczących europejskich pracowni w najnowszym albumie autorstwa Hansa Ibelingsa - holenderskiego krytyka architektury . Pozdrawiamy

  • avatar

    Gość: Małgorzata

    Oceniono 1 raz 1

    @architekt GD
    Warstwy konstrukcyjnej jednak bym nie ścieniała, zostawiłabym 20 cm, zwłaszcza przy większych rozpiętościach dachu z betonu, styropian jest łatwiejszy wykonawczo, zaś zewnętrzną warstwę betonu można pogrubić do 15 cm lub/i znaleźć wibratory o małej średnicy.Przy 12cm wibrator musiałby mieć ok. 3cm średnicy, a takie istnieją.. Przy płytach prefabrykowanych byłyby widoczne styki płyt, można je zaszpachlować, ale zawsze z czasem ujawnią się spękania wzdłuż spoin. Czyli idealny minimalizm szlag by trafił, i nie trzeba szczeliny powietrznej, bo nie ma kotew.

    • avatar

      Gość: architekt GD

      0

      @Gość: Małgorzata
      Przy elementach prefabrykowanych są;) Tylko o to mi chodziło. W przypadku zalewania ściany w całości to faktycznie niepotrzebne.
      Z tym wibrowaniem ja wiem, że wszystko się da. Jednak mam doświadczenie z firmami w Polsce, które cieńszych niż 20 cm nie robiły. Nie potrafią, nie chcą, nie wiem. Co ciekawe beton licowy w betoniarni to tez sciema, bo używają tych samych gruszek np. I moze się okazać, ze przywiozą Ci dobry beton ale z kamieniami wielkości orzechów, bo niedokładnie wypłukali gruche. Mnie beton architektoniczny obrzydł po tym jak po całkiem dobrym projekcie, spartolił go wykonawca. Faktem jest, że było to realizowane w 2007/2008 roku kiedy w Trójmiescie był bum. Betoniarnie miały za dużo zamówień i żle podchodziły do takiego jak nasze. Ale inwestora to nie obchodzi. Na szczescie wykonawca szpachlował, szlifował (prawie na lastryko) wszystko w ramach poprawek. Sciana nie wygląda żle przynajmniej w moim odczuciu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Komentuj, dodawaj zdjęcia i znajomych!

Dołącz do nas na Facebooku

Dołącz do nas na Facebooku