Architekt vs. Klient [film]

red
09.02.2012 11:53
A A A Drukuj
Architekt i Klient YouTube
Co robić, gdy klient zaczyna dominować nad projektem?

Często bywa tak, że ostateczny projekt znacznie mija się z pierwotnym założeniem architekta. Niewygodne zmiany narzuca inwestor, a realizacja staje się wielką pomyłką, dokładnie tak jak w tym krótkim filmiku:

Kiedy według was kończy się granica uległości wobec zleceniodawcy? Na jakie ustępstwa architekt nie powinien się godzić, a które z nich są po prostu wpisane w jego zawód? Zapraszamy do wymiany spostrzeżeń, wniosków i doświadczeń.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    2 głosy

Skomentuj:

Zaloguj się. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (25)

  • avatar

    Gość: gibzwein

    0

    Ja mam inne zdanie na ten temat.
    Zleciłem wykonanie projektu szeregówki. Od początku tłumaczyłem architektowi co chcę uzyskać, nowoczesny wygląd, dach wielospadowy bez okapów, okna kolankowe itp.
    "Artysta" przyniósł mi ostatnio gniota, których w moim mieście jest może z 1000 szt, wszystkie czekają na klienta.

  • avatar

    Gość: gibzwein

    0

    Ja mam inne zdanie na ten temat

  • aekar

    Oceniono 3 razy 3

    Ludzie, jak zwykle wylewacie dziecko z kąpielą. Pewnie, że jest trochę po... inwestorów, których powinno się zamknąć w odosobnieniu (patrz stale rosnący "zespół" na rogu Powązkowskiej i Okopowej - pytanie kto na to pozwolił i pozwala?), ale architekt to rzemieślnik a nie święta krowa, artyści w tym towarzystwie też nie zdarzają się codziennie. Coś mi się tam zdarzyło zbudować i dogadaliśmy się dopiero z czwartym biurem. Bo kiedy mówię, że budynek ma mieć prostą, modernistyczną bryłę to jasne, że nie chcę pierdół w postaci boazeryjek, galeryjek i schodków, na dodatek takich jak "w tym budynku co dostał nagrodę". Przy okazji oczekuję, że klient, któremu zaproponuje mieszkanie, nie będzie się dziwił, że ma pralkę w salonie, 20 m. korytarz i 10 m. sypialnię. Przy okazji zobaczcie jak te wasze "dzieła sztuki" szybko schodzą na psy - czego jak czego, ale dbałości o architekturę jeszcześmy się nie dorobili, tak na poziomie projektu (znajomość materiałów) jak i użytkowania.
    Co nie znaczy, że odsądzam architektów od czci i wiary, nie, ten czwarty zespół, o którym wspominam, był znakomity. Z czego wniosek, że cała ta dyskusja jest do d... Jak w każdym zawodzie są lepsi i gorsi, niestety zwykle jest więcej takich z kompleksami, co to zanim się zabiorą do roboty (jeśli w ogóle się na robocie znają) najpierw oczekują hołdów. I jak zwykle, w tzw. intratnych zawodach, jest nadprodukcja "fachowców" - ale to temat na inną dyskusję.

  • avida

    Oceniono 17 razy 3

    Skąd małpa ma wiedzieć jak nosić garnitur i które wino wybrać do posiłku, skoro całe życie mieszka na drzewie i żywi się bananami.
    Żyjemy w brzydkim kraju, brzydko się ubieramy, jemy gó... w fastfoodach, nie czytamy literatury "pięknej" nie mamy kontaktu ze sztuką i muzyką. Chcę powiedzieć, że podobnie jak małpy nie mamy punktu odniesienia również w architekturze.
    Świadomy klient to taki ktoś komu nie trzeba tłumaczyć podstawowych zagadnień np. z historii sztuki bo to część naszego dorobku cywilizacyjnego. Z kimś takim architekt od razu znajdzie wspólny język. W przeciwnym wypadku projektowanie sprowadza się do ubierania małpy w garnitur.

    • avatar

      Gość: k.

      0

      @avida
      jakiekolwiek porównanie z naturą i zwierzętami nie jest trafne. raczej ludzie są wynaturzeni jeśli chodzi o poczucie smaku i wrażliwość na piękne, zwykłe i właśnie naturalne, proste rzeczy. Małpa to małpa. jej miejsce jest na drzewie, dobrze jej tam i pasuje do niej. powinniśmy brać właściwie z niej przykład, ( oczywiście nie mam na myśli, że powinniśmy tak jak one mieszkać na drzewie:) .

  • druid1403

    Oceniono 9 razy 1

    @Gość: skóra i kość - ale gość ;)
    Proszę, jeśli piszesz o naszym kraju, to pisz: w Polsce, o Polsce, Polska. Miej odrobinę szacunku.
    Poza tym, w Polsce ;) wszyscy znali się i znają najlepiej na budowaniu i na medycynie.
    W Polsce nie występuje w postępowaniu o jakąkolwiek inwestycję ktoś taki jak architekt. Prawo budowlane powołane Ustawą z dnia 07.07.1994 roku jako uczestników procesu inwestycyjnego widzi: inwestora, PROJEKTANTA, kierownika budowy, inspektora nadzoru. W moim przekonaniu, głębokim zresztą, tak jak inwestorem może być "prosty chłopina czy Tadeusz G.", tak projektantem może być każdy kto do tego posiada odpowiednie uprawnienia, umiejętności i wiedzę. A nie oznacza to konieczności powoływania architekta, tym bardziej, że architekci uważają się ( nie wiedzieć dlaczego) za artystów. Rynek jest trudny i rozregulowany, dostęp do projektantów swobodny, wygrywa ten kto ma zlecenia. O marzeniach popiszemy gdzie indziej. Pozdrawiam.

  • stayrudee

    Oceniono 10 razy 0

    Deal with it :) co za płytkie podejście do tematu, ja mogę tylko współczuć tym wszystkowiedzącym inwestorom i tym architektom, którzy muszą ich słuchać. Prawda jest taka, że dobrzy architekci mają klientów, którzy wiedzą, za co płacą i wolą wydać 2 razy więcej, ale mieć projekt właśnie od tego architekta i w robotę mu się nie wtrącają. A reszta rynku żeby przeżyć zadowala pseudo-gusty inwestorów przeświadczonych o wielkości swojej wiedzy i smaku. Moja rada - róbcie dobrą architekturę, a klienci was znajdą.

    • teiemoen

      Oceniono 5 razy 1

      @stayrudee
      Wódki mu nalać :). Jest tam niżej pan inwestor, który jest flagowym przykładem podejścia do tego tematu polskich "przediembiorców". Wydoić, wyeksploatować, za jak najmniejszą kwotę, zrealizować plan każdym kosztem, a najlepiej w ogóle za nic nie płacić, co w wielu przypadkach niestety ma miejsce. Podpisuję się obiema rękami. Każdy powinien dobrze wykonywać swoją pracę. Gdy każdy zajmie się swoją działką, to generowany będzie postęp.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Dołącz do nas na Facebooku